Jak oszczędziłem całą wypłatę

Jak odłożyłem całą wypłatę

Czy możliwe jest przekazanie na oszczędności 100% swojego miesięcznego wynagrodzenia?

Jeśli pracujesz, ale mieszkasz z rodzicami – możesz oszczędzić 100% swojego wynagrodzenia używając starej, dobrej silnej woli. Zakładając, oczywiście, że będą na tyle hojni, że pozwolą Ci mieszkać i jeść za darmo, ale to już Wasze ustalenia. Jeśli jesteś w takiej sytuacji, gorąco zachęcam do pozostania w niej jakiś czas i wykorzystania do maksimum korzyści które ze sobą niesie. Ale kup czasem chociaż coś do lodówki, nie bądź daromzjadem.

Kurczę… Gdy sobie przypominam, że przed wyprowadzeniem się moje koszty życia wynosiły tylko kilka stówek, które jak przystało na dobrego syna, dorzucałem do czynszu i jedzenia. Ale zgadnij co… Po opłaceniu swojej części wydawałem pozostałości po mojej niewielkiej wypłacie co do grosza! Raz udało mi się uzbierać w ciągu trzech miesięcy jakieś 150 złotych, które później musiałem wydać na opłacenie mandatu za jazdę autobusem bez ważnego biletu. Uznałem to za sukces. Nie mandat, rzecz jasna, a posiadanie wystarczających oszczędności aby go od razu zapłacić. Poczułem jak fajnie jest mieć jakąś poduszkę bezpieczeństwa na wypadek niespodziewanych wydatków. Po tym wydarzeniu wróciłem wesoło do stałego zwyczaju wydawania wypłaty w trzy dni, jak gdyby nigdy nic. Oj, gdybym wtedy wiedział to co wiem teraz… (czytaj dalej…)

Fajnie było cofnąc czas na chwilkę i pofantazjować, ale jeśli już pożegnałeś dom rodzinny i musisz utrzymać siebie i swoją rodzinę, odłożenie całej wypłaty wydaje się być absurdem – nie będziesz przecież chodzić głodny i zalegać z płatnościami. Na to zgody nie ma!

Ale uwaga, patrz na to: już dawno nie mieszkam w domu rodzinnym, a na drodze do spłacenia swoich starych kredytów i zbudowania jakichkolwiek oszczędności udało mi się odłożyć ponad 100% swojego (naszego) miesięcznego wynagrodzenia! Tak, napisałem ponad 100% .

Jak tego dokonałem? Dokładnie tak, jak dokonałby tego Jason Statham albo inny filmowy kozak. Dyscyplina, planowanie, zdecydowane działania! Na tym chciałbym zakończyć tę listę, ale nie mogę, ponieważ ostatnim elementem całego tego bohaterstwa był… łut szczęścia.

Zacznę od przypomnienia, że zgodne z budżetem domowym oszczędzam około 45% miesięcznego wynagrodzenia, a pozostała część w różnych porcjach jest przydzielana na różne kategorie wydatków – mieszkanie, rachunki, raty, żywność, koszty życia i rozrywka.

Do osiągnięcia sukcesu, bo tak należy nazwać odłożenie ponad 100% wynagrodzenia przyczynił się w ogromnej mierze sposób w jaki firma w której pracuję wynagradza swoich pracowników za pomoc w rekrutacji. Jeśli pracujesz w korporacji, to z pewnością wiesz, że opłaca się skorzystać z systemu poleceń (rekomendacji). Jeśli nie spotkałeś się z tym, to już spieszę z krótkim wytłumaczeniem.

Załóżmy, że w firmie w której pracujesz jest wakat na który kogoś zarekomendujesz. Jeśli ta osoba przejdzie rekrutację, zostanie przyjęta i podpiszę umowę stałą – otrzymasz premię do wynagrodzenia. Ta-dam! W moim przypadku był to bonus w wysokości około 80% pensji (na tamten czas). Całkiem nieźle, nie?

Nie znam wielu osób, które z tej możliwości skorzystały, a w przypadku tych, które skorzystały nie można mówić o sukcesie, ponieważ osoba polecana pracy nie dostała.

Jak udało mi się uzyskać ten bonus? Uwaga, wyjawiam sekret! Trzeba zainwestować swój czas i energię!

Wiem jak stresujące potrafią być rozmowy kwalifikacyjne i wiem, że za większą porcję stresu odpowiada brak odpowiedniego przygotowania, umówiłem się z polecaną osobą na spotkanie, na którym przeprowadziliśmy kilka rozmów ‘próbnych’ (również telefonicznie), podczas których staraliśmy się identyfikować i eliminować błędy oraz budować pewność siebie. Oczywiście osoba, którą zdecydowałem się zarekomendować na wolne stanowisko posiadała wymagany zestaw umiejętności. Musieliśmy tylko zadbać o odpowiednie ich zaprezentowanie. Jest wiele publikacji na ten temat, ale żadna książka nie da Ci tego, co może dać ćwiczenie praktyczne. To jak crash test – jeśli masz nawalić, to w kontrolowanym środowisku i w taki sposób, aby móc wyciągnąć z tego lekcję. Oczywiście nie zalecam rekomendowania osób, które na dane stanowisko się zwyczajnie nie nadają. Bądźmy poważni, pracodawca płaci Ci za pomoc w rekrutacji, a nie za wepchnięcie na minę. Pamiętaj też, że niedopuszczalne jest przekazywanie szczegółowych informacji na temat tego jak wygląda proces rekrutacji i jakie będą pytania, czy ćwiczenia. Jesli komuś pomagasz, to pomagaj na zasadzie mock-interview, nie na zasadzie oszustwa!

W moim przypadku inwestycja po trzech miesiącach się zwróciła i w połączeniu z pozostałymi czynnikami pozwoliła mi na oszczędzenie więcej niż całej wypłaty, a osobie którą poleciłem pozwoliła na rozpoczęcie owocnej kariery.

Na tym etapie zwiększyłem łączny przychód miesięczny w naszym gospodarstwie domowym o dodatkową wypłatę (no, prawie – około 80% dodatkowej wypłaty) nie zwiększając kosztów miesięcznych ani o grosz! To tak, jakbyśmy zaadoptowali na miesiąc dodatkowego pracującego członka rodziny.

Zachęcony świetnym wynikiem postanowiłem poszukać dodatkowych oszczędności, aby tamten miesiąc uczynić wyjątkowym pod względem zarobków i niewielkiemu pagórkowi złotówek pozwolić urosnąć do miana góry. Włączył mi się oszczędnościowy beast-mode.

Przejrzałem comiesięczne wydatki w poszukiwaniu źródeł oszczędności. Nie było to łatwe zadanie, ponieważ już na tym etapie starałem się wieść oszczędne życie i zdecydowana większość wydatków miała konkretne uzasadnienie.

Po dłuższych kombinacjach udało się jednak znaleźć słabe punkty na liście wydatków. Nie były to jakieś gigantyczne kwoty, jednak pamiętaj, że walka toczy się o każdy grosz! Ważne, aby czym prędzej wysłać go na konto oszczędnościowe – bez tego tak naprawdę nic nie zyskasz, a pieniążki ‘oszczędzone’ niepostrzeżenie się ulotnią mieszając się z codziennymi wydatkami.

Zysk numer jeden – rezygnacja z karty miejskiej na wszystkie linie na rzecz biletu na dwie linie. Jedną, która pozwala na dojazd do pracy, oraz drugą, której trasa wiedzie przez centrum miasta pozwalając na dostanie się do większości miejsc, które odwiedzam. Tak, tak, wtedy byłem mądrzejszy i jeździłem do pracy komunikacją miejską. Teraz do tego powracam i zachęcam Cię do tego samego. Oszczędność – 25 złotych miesięcznie.

Zysk numer dwa – rezygnacja z karty MultiSport. Karta była rzadko używana, ponieważ częściej decydowałem się pobiegać, lub wykonywać ćwiczenia kalisteniczne w rewelacyjnym, pachnącym nowością workout parku niż korzystać z siłowni, czy basenów. Rewelacyjny benefit pracowniczy, o ile faktycznie z niego korzystasz.

Ta oszczędność miała dwa poziomy. Jeden, to bezpośrednia oszczędność pieniężna w wysokości 30 złotych miesięcznie w gotówce, a druga to dodatkowe punkty na platformie benefitowej pozwalającej na wykorzystanie środków w sklepach internetowych, kinach i innych placówkach biorących udział w programie – darmowe pieniądze.

Podjęte decyzje powiększyły kwotę oszczędzaną co miesiąc o 55 złotych – czyli 660 złotych rocznie. Warto zaznaczyć, że nie mają one żadnego wpływu na jakość prowadzonego życia. Doskonały przykład jak niezauważalnie marnują się pieniądze.

Ostatnim działaniem, które pozwoliło zmaksymalizować kwotę odłożoną była sprzedaż na Allegro.

Podjąłem decyzję o sprzedaży elementów domowego, amatorskiego studia nagrań, który od miesięcy nieużywany marnował swój potencjał. Aby przychód w tym miesiącu był jeszcze wyższy, zdecydowałem się koszty wysyłki pokryć z budżetu przeznaczonego na rozrywkę, co pozwoliło na przekazanie na konto oszczędnościowe 100% zarobków z Allegro.

Sprzedaż gratów przyniosła około 1300 zł zysku. Nieźle, nie? Tylko szkoda, że kiedyś je kupiłem za ponad dwa razy tyle… Ale cóż – przyniosły masę zabawy i pozwoliły się sporo nauczyć. Osłużyły swoje i powędrowały do kogoś, kto mam nadzieje zrobił z nich lepszy użytek.

Zarobione kwoty pozwoliły na pokrycie kosztów życia z nawiązką, co spowodowało, że więcej niż 100% wynagrodzenia standardowego zostało zachowane. Każda przepracowana godzina w tym miesiącu przyniosła zysk, którego poza wiecznie głodnym budżetem państwa nikomu nie musiałem odstąpić. Popatrz, a mógł wydać!

Aby odłożyć milion, trzeba kiedyś zacząć, więc zrób rekonesans i odkryj jakie masz możliwości powiększenia swojego przychodu i jaki potencjał tkwi w cięciu kosztów!

Może uda Ci się zarobić na polecaniu znajomych do pracy, na sprzedaży na allegro, albo zarobisz parę złotych polecając komuś jakiś produkt i zarabiając prowizję w programie partnerskim? Warto rozejrzeć się za pracą dodatkową, nawet jeśli ma to być jednodniowe zlecenie, ale pamiętaj żeby cenić swój czas.

Jeśli nie uda Ci się znaleźć źródła przychodu, to może w ramach rzucania sobie wyzwania jesteś w stanie uciąć koszty miesięczne, lub jednorazowe?

Pamiętaj, że każda złotówka się liczy i nawet comiesięczna oszczędność rzędu 50 złotych urasta do 6 tysięcy złotych w ciągu dekady! To jest 6 tysięcy które przybliża Cię do celu i przy okazji daje dodatkowy zarobek jeśli zdecydujesz się skorzystać z funduszy inwestycyjnych.

Udało Ci się wymaksować oszczędności jakimś sprytnym manewrem? A może masz już na to plan? Pamiętaj, że plan wypowiedziany na głos albo zapisany w komentarzu, ma siłę wiążącą!

11 Replies to “Jak oszczędziłem całą wypłatę”

  1. Uwielbiam tematykę oszczędnościową, bo długo zajmowałam się nią zawodowo. 🙂 Co do karty miejskiej – warto pójść dalej i wybrać rower. Wtedy wydatki w tej dziedzinie spadają do zera.

    1. Hej Aga!

      Prawda, rower to świetny pomysł. Trochę czasu minie zanim zakup roweru się zwróci, ale jest też aspekt zdrowotny.

      Przyznaję szczerze, że jestem na etapie dojrzewania do tej decyzji. Ciężko mi sobie wyobrazić dojazdy rowerem w biurowym ubiorze, ale wiem, że to możliwe. Widuję czasem panów niemalże w koszulach i marynarkach śmigających rowerami, więc chyba to tylko moja wymówka i będę musiał się z nią w końcu rozprawić.

    2. Mit darmowego transportu… Niestety, rower też trzeba serwisować, i kwoty mogą być naprawdę niemałe. U mnie w zeszłym roku to prawie 900 zł.

      1. Arek – 900 zł? Czym Ty jeździsz? Za sam rower dałbym maksymalnie 1500 zł, więc ciężko mi sobie wyobrazić naprawy za 900 zł. Chyba, że to Twoje hobby i robisz upgrade’y, to inna sprawa.

  2. Dobry, motywujący tekst! Polecam wszystkim rozpisywanie sobie wydatków miesięcznych według kategorii i skrupulatne analizowanie ich. Dzięki temu można w łatwy sposób znaleźć i wyeliminować „słabsze ogniwa”, a co za tym idzie – oszczędzić w skali miesięcznej, małą, ale w skali rocznej wielką sumkę. Ważne jest, by zapisywać wydatki. Dopiero wtedy możemy zorientować się, ile niepotrzebnie wydajemy.

  3. Czytam już drugi wpis w tym tygodniu, o tym, że trzeba się pozbyć starych gratów. Faktycznie, mogę zyskać nie tylko zwrot pieniędzy, przy najmniej jakiejś części.

    1. Pieniądze to jest raz, ale sam fakt pozbycia się gratów jest przyjemny. Nie będą już zajmować miejsca ani się kurzyć. Polecam nawet oddać za darmo, jesli kupiec się nie znajdzie. Nie ma co trzymać rzeczy „na zapas”. Są tacy ludzie, którzy trzymają rzeczy uważająć, że się jeszcze kiedyś przydadzą. Nazywają ich chomikami 🙂

  4. Po przeczytaniu tego tekstu nasuwa mi się jedno pytanie. Jakim cudem Twoja żona z Tobą wytrzymuje?! 😛 Mój były chłopak był takim sknerą, że na wszystkim oszczędzał. Jedna zasadnicza różnica była taka, że on oszczędzał na całym życiu, żeby wydać kasę na swoje hobby 😛
    Swoją drogą powinnam też posprzedawać niepotrzebne rzeczy na jakimś lokalnym pchlim targu. Dzięki za pomysł!

    1. Hej Agata!

      Wiesz co, pewnie nie mogłaby wytrzymać, ale nie ma teraz czasu się nad tym zastanawiać bo jest skupiona na cerowaniu worków na ziemniaki. Co ładniejsze wzbogacą naszą garderobę (chyba widziałem jakiś jeden z potencjałem na worek wieczorowy), a część sprzedamy chłopom na targu. Ja z kolei wstałem właśnie i wychodzę z szałasu, żeby upolować coś na śniadanie. Po powrocie wrócę do robienia klocków dla dziecka z kartonów po mleku bo jeszcze kilka mamy.

      Tak serio, to jest granica między oszczędnym/skromnym życiem a byciem sknerą. Oszczędna osoba wyjdzie ze znajomymi na piwo. Może nawet postawi kolejkę. Wiesz dlaczego? Bo ją na to stać i te kilkadziesiąc złotych w dłuższej perspektywie czasu nie robi jej żadnej różnicy, bo nie wydaje kasy na pierdoły codziennie. Skąpa osoba albo nie pójdzie na piwo, bo musi oszczędzać, albo na nie pójdzie, kupi najtańsze co znajdzie, albo nawet weźmie swoje 🙂 Zapomnij o wzięciu kolejki na siebie. Jedno piwo i do domu.

      Co do sprzedawania niepotrzebnych rzeczy, to jest ich całe mnóstwo! Ja nieraz myślę, że już chyba się całego dziadostwa pozbyłem, ale później okazuje się, że coś się jeszcze znajdzie. Teraz patrzę na rolki, które kosztowały ponad 1000 zł a nie skorzystałem z nich od prawie dwóch lat. Może czas, żeby posłużyły komuś innemu?

  5. Pozbywanie sie niepotrzebnych już dla nas rzeczy z domu jest świetnym sposobem, żeby „odzyskać” trochę kasy :)Lubię wpisy o oszczędzaniu zawsze z nich wyciągnę coś dla siebie 😉

  6. Ciekawe pomysły 🙂
    Najlepszy ten na zarabianiu na rekomendowaniu nowych osób do pracy. Można być takim jakby wstępnym rekrutem 🙂 Ale warunek! Firma w której pracujemy musi być przez nas ceniona i faktycznie warta polecenia. Ja tych miejsc w których pracowałem nikomu bym nie polecał, nawet wrogom.. a też chyba w jednej jakiś „program poleceń” był..

    Co do oszczędzania to uważam, że najlepiej właśnie zarabiać na tym co i tak robimy. Mieć np. konto bankowe za którego prowadzenie nie płacimy, a dziś wiele jest i takich które pozwalają troche oszczędzić, np. mają tzw. moneyback, a więc możemy dostawać jakieś zwroty na nasze konto, za płacenie bezgotówkowe (tak od 1 – 4% od wysokości transakcji) , można być w jakimś programie cashback, a więc też zgarniać zwroty za zakupy które i tak robimy (projekty te są bardziej popularne za naszą zachodnią granicą), może jakiś zarobek na połączeniach telefonicznych, ja np. kupuje pakiet w jednej firmie za 35zł i mam bez limitu.. sms, połączenia do wszystkich sieci + ileś tam internetu (mi starcza), a to wszystko za 35zł. Niektórzy za to samo płacą ze 2 razy tyle.. także oszczędzać można byleby nie popaść w jakąś obsesję na tym punkcie 🙂

Dodaj komentarz