Stary, gdzie moja forsa? Czyli jak skutecznie oszczędzać pieniądze.

Kto z Was, z ręką na sercu może powiedzieć, że wie ile wydaje na każdą z dziedzin życia?

Złotówki dobierają się w pary, później w większe stada i podekscytowane wizją zbliżającej się przygody, wymykają się niepostrzeżenie na wędrówki z których nigdy już nie wracają, a my nie potrafimy wskazać kierunku, w którym się udały.

Czas wszczepić im nadajniki GPS, a chociaż część z nich zachęcić aby wychodziły na wędrówki, ale wracały do nas i najlepiej sprowadzały ze sobą nowych znajomych. (czytaj dalej…)

Jak to zrobić? Zacznij od sporządzenia listy złotówek, które masz pod swoją opieką. W tym celu możesz przygotować budżet domowy – listę przychodów i wydatków.

Mój budżet domowy wygląda następująco:

Jak widać powyżej – prawie 45% miesięcznych zarobków odkładam. Zdecydowaną większość na fundusze inwestycyjne. Niecałe 5% to oszczędności emerytalne (do wykorzystania po 60 roku życia). Jeśli uda się zarobić dodatkowe pieniądze (np. ze sprzedaży na Allegro) – lądują one natychmiast wśród oszczędności. Bardzo łatwo jest uznać, że skoro jest to dodatkowa gotówka, to można sobię pozwolić na dodatkowy wydatek. Właśnie w ten sposób niepostrzeżenie rozchodzą się pieniądze. Ja aplikuję radykalne podejście – każda ekstra kasa idzie na oszczędności.

Bardzo ważne jest, aby kwotę, którą zdecydowałeś się oszczędzać, przelewać na konto oszczędnościowe (lub fundusze inwestycyjne) zaraz po otrzymaniu wynagrodzenia. Jeśli masz możliwośc założenia całkowicie osobnego konta oszczędnościowego, którego nie widzisz logując się na swój rachunek „użytkowy”, to dobrze jest to zrobić. Czego oczy nie widzą, tego łatwo nie wydamy. U mnie taką rolę spełnia konto w nestBanku z 3% oprocentowaniem. Na ten moment dla nowych klientów oferują 2,25%.

Procent, który odkładam na emeryturę zostanie zwiększony w momencie, kiedy uzbieram satysfakcjonującą kwotę swoich głównych oszczędności. Ciężko mi powiedzieć kiedy dokładnie to nastąpi. W tej chwili odkładam niewielkie pieniądze na konto IKE po to, aby po 60-tce móc je wypłacić bez podatku, ale mając na celu zbudowanie sporych oszczędności przed 60-tką, traktuję to konto jako swoisty prezent od młodszego siebie dla starszego siebie (troche tak jak gdy znajdziesz zapomniane drobne w kieszeni płaszcza 🙂 ).

Regularne wydatki stanowią niecałe 34% dochodów – w tę kwotę wliczam opłatę za wynajmowane mieszkanie, media, internet i TV, paliwo i nieoprocentowane raty.

Wydatki nieregularne zajmują niecałe 18% dochodów – w tę kwotę wliczam głównie wydatki na jedzenie, ubrania, środki czystości, wydatki związane z posiadaniem psa, oraz inne zakupy domowe. Nie jest to duża kwota, więc wydatki nieregularne muszą być przemyślane, a każda ze złotówek zanim zostanie wysłana w świat musi mieć dobre usprawiedliwienie, aby dostać zgodę na ulotnienie się.

Jak widać, na rozrywkę przeznaczam mniej niż 4% zarobków. W wydatki na rozrywkę wliczam każdy zakup, którego nie mogę usprawiedliwić – piwo po pracy, wyjście ze znajomymi, taksówkę która mnie z tego spotkania zabierze do domu, słodycze i inne. Rozrywka jest ważną dziedziną życia, ale ilość wydanych na nią pieniędzy najczęściej jest nieadekwatna do uzyskanej satysfakcji. Nauczyłem się, że konwersja każdej wydanej złotówki na końcową radość i satysfakcję jest zbyt niska aby opłacało się ładować w to większe kwoty. Naucz się rezygnować z popularnie zwanych ‘prostych przyjemności’ opartych na zakupach – to popularna słabość i główny powód ulatniania się forsy.

Wydatków regularnych zmienić nie mogę, ale wydatki nieregularne, oraz te przeznaczone na rozrywkę staram się ograniczać tam gdzie to jest tylko możliwe – próbuję tak planować wydawanie, aby pod koniec miesiąca na koncie użytkowym rezydowały jeszcze jakieś złotówki i abym mógł im zafundować bilet w jedną stronę na konto oszczędnościowe lub zakupić jednostki funduszy inwestycyjnych.

Jeśli wczułeś się w klimat ekstremalnego oszczędzania, to z pełną słusznością możesz mi zadać pytanie: te, panie niedoszły milioner… skoro już tak twardo oszczędzasz, to czemu w ogóle budżetujesz rozrywkę?

Odpowiedź jest prosta: mimo dużej motywacji do osiągnięcia niezależności finansowej, jestem tylko człowiekiem. Staram się znajdować rozrywkę w formie, która nie wymaga wkładu finansowego, ale też muszę znaleźć balans między byciem oszczędnym a byciem skąpcem, więc nie myśl że mam zamiar siedzieć w piwnicy przy zgaszonym świetle czekając na kolejny dzień pracy. Ograniczając konsumpcję do minimum wykraczam poza swoją strefę komfortu, rzucam sobie wyzwanie. Aby nie poddać się zaraz po starcie potrzebuję marginesu błędu. Lata prowadzenia życia, którego ogromną częścią była konsumpcja wykształciły pewne przyzwyczajenia, które staram się zwalczyć ale nie stanie się to z dnia na dzień, chociaż i tak już przeszedłem długą drogę w ciągu ostatnich lat. Pisałem o tym w poprzednim wpisie.

Co ciekawe: posiadanie 4% „wolnego” budżetu zamiast zachęcać do trwonienia pieniędzy na kompletnie niepotrzebne zakupy, zachęca mnie do starań, aby jak największa część tego budżetu „rozrywkowego” została nietknięta i na koniec miesiąca dołączyła do oszczędności.

Podsumowując: chociaż brzmi to mało ekscytująco – sporządzenie budżetu domowego jest konieczne do rozpoczęcia rozsądnej gospodarki finansami. Tylko wiedząc ile wydajesz na rzeczy konieczne będziesz w stanie przystąpić do cięcia wydatków. A zazwyczaj jest co ciąć. Jak te procenty wyglądają u Ciebie? Czy już wiesz jak oszczędzać pieniądze, masz mentalność milionera i odkładasz powyżej 50% czy jesteś na etapie ekscytującego poszukiwania miejsca na poprawę?

17 Replies to “Stary, gdzie moja forsa? Czyli jak skutecznie oszczędzać pieniądze.”

  1. Ile ja takich wpisów się już naczytałam… Ja żyję takim przekonaniem: jeżeli w tej chwili, stać mnie na wyjazd na drugi koniec świata, to pakuję się i jadę, bo mnie na to stać. Jeżeli muszę na to uzbierać, to oznacza, że sory, ale nie lecę na drugi koniec świata, a w Tatry. Oszczędzanie pieniędzy to najgorsze, co można sobie w życiu zrobić, bo przecież są po to, by je wydawać 😀

    1. Hola Ola! Wygląda na to, że tkwisz w stylu życia zwanym „ile zarobię, tyle wydam” 🙂 Jeśli nie przeszkadza Ci taki stan, to pewnie, że nie ma sensu go zmieniać. Mam tylko nadzieję, że chociaż trochę oszczędności trzymasz na wszelki wypadek. Muszę jednak sprostować jedną rzecz – fakt, że oszczędzam pieniądze nie oznacza, że nie pojadę w podróż na drugi koniec świata! To oznacza, że pojadę wtedy, kiedy taka podróż nie będzie oznaczała wyzerowania konta 🙂 Oszczędzanie pieniędzy to najlepsze, co można „sobie zrobić”. Powodzenia 😉

  2. A ja się z Olą zupełnie nie zgodzę. Jeśli teraz nie stać mnie na wyjazd na drugi koniec świata, to oszczędzam, żeby pojechać tam za jakiś czas. Jeśli ciągle jeżdżę w Tatry, bo tylko na tyle mnie stać, to nigdy nie będę mogła pozwolić sobie na ten wymarzony wyjazd na koniec świata i już do końca życia będę jeździć w Tatry. Dla mnie bez sensu (choć góry lubię).
    A co do samego wpisu – cały czas pracuję nad tym, żeby tworzyć budżet i żeby było w nim miejsce na oszczędności. Ale najważniejsze to wiedzieć, na co się wydaje.

    1. Prawda, trzeba odłożyć, żeby móc sobie coś kupić. A wyobraź sobie jeszcze lepszą sytuację – wyjazd w Tatry kosztuje np 1000 zł (nie wiem ile kosztuje, nie linczuj mnie 🙂 ). Jeśli odłożysz 25 tysięcy złotych, to na samym rocznym zwrocie inwestycji będziesz mogła jeździć w Tatry rok w rok bez potrzeby oszczędzania. Skromna, 4% stopa zwrotu da Ci 1000 zł każdego roku. Oczywiście obliczenia nie biorą pod uwagę podatku, a stopa zwrotu bywa różna (chociaż zazwyczaj wyższa niż bezpieczne 4%), to przykład ten obrazuje o co mi chodzi w tym całym oszczędzaniu.

  3. pracowałam i nandal pracuje w finansach…sama staram się odkładać dość napatrzyłam się na ludzi , który groszem nie śmierdzą…masakra…mam lekką rękę do wydawania, więc odkładanie przychodzi mi z trudem ale staram się jak mogę

    1. W takim razie zachecam Cie do wpadania tutaj czesciej. Moze uda sie popracowac nad nastawieniem i juz niedlugo bedziesz mogla pochwalic sie stosem sianka 🙂

  4. A ja idę w zaparte ze swoim przekonaniem, że oszczędzanie to klucz do satysfakcji z życia. Bo przecież chyba lepiej odpoczywa się na wakacjach, na które odłożyłam gotówkę niż na tych, na które pożyczyłam 🙂 Jednak druga strona medalu, to również skrajności. Jeśli nadmiernie oszczędzamy, to czas się mocno zastanowić nad tym czy pieniądze nie są przypadkiem naszym Panem :). Wszystko z umiarem! Bardzo ciekawy blog i niezwykle praktyczny.

    1. Hej Marta,

      Wakacje na kredyt to dla mnie synonim dziecinady. Też wielokrotnie chciałem pojechać na wakacje, ale nie miałem na to pieniędzy i zgadnij co? Po prostu nie jechałem! Już słyszę głosy: „No to co ja mam zrobić jak nie mam pieniędzy? Ciężko pracuję, przecież mi się należy!”. No właśnie chyba się nie należy, bo Cię na to nie stać. Jak mnie na coś nie stać (czyt. muszę posiłkować się kredytem) to tego po prostu nie kupuję.

      Co do kwestii tego, że pieniądze stają się naszym panem, to myślę, że stają się naszym panem właśnie wtedy, kiedy je wciąż wydajemy. Stymulacja ośrodka nagrody w mózgu powoduje, że chcemy wydawać więcej i więcej. Zarabiasz więcej, pompujesz swój styl życia i nadal nie masz nic. W sytuacji, kiedy budujesz oszczędności masz dużo więcej wolności. Nie martwisz się o utratę pracy, nie czujesz tak dużej potrzeby kupowania rzeczy i jesteś przygotowana na różne losowe sytuacje.

  5. Oj, u mnie z oszczędzaniem jest ciężko… Głównie dlatego, że w domu mam dwójkę głodomorów 🙂 A i swoich przyjemności czasem nie jestem w stanie odpuścić 😀

    1. Wydatków przy dzieciach dopiero będę się uczył i na pewno o tym tutaj przeczytasz. Wiem, że wydatki na jedzenie są często pompowane słodyczami i pierdołami, które się kupuje przy okazji. Dodatkowo, część żywności często się marnuje. Nie wiem czy tak jest u Ciebie, ale może na zimno sprawdź kilka paragonów i zobacz co tak naprawdę kupujesz, gdy kupujesz „jedzenie”.

      Co do wydawania na swoje przyjemności. To ważne, żeby coś sobie czasem kupić. Warto się tylko zastanowić czy to co sobie kupujesz:
      a) jest Ci potrzebne
      b) daje Ci radość i satysfakcje
      c) nie jest następnie rzucone w kąt

  6. Budżet domowy to podstawa! Mówiłam o tym na każdej swojej prelekcji o oszczędzaniu. Od niedawna mam zgromadzone luźne środki w kontach oszczędnościowych i złocie i wiem jak wspaniały jest to komfort psychiczny, zwłaszcza, gdy z dnia na dzień tracisz pracę – jak ja 2 miesiące temu. 🙂

    1. Aga, świetny przykład! Gdy posiadasz oszczędności to nawet utrata pracy jest odbierana jako możliwość, a nie jako tragedia. Widzę, że masz doświadczenie w rozsądnej gospodarce finansowej. Cieszę się, że jest nas więcej 🙂

  7. Matko z córką! Jak pracowałam w Polsce, to na stanowisku wicedyrektora zarabiałam 1800 zł na rękę. Czyli wychodzi na to, że miałabym ledwie 50 zł miesięcznie na rozrywkę? Chyba jeszcze nie dorosłam do podjęcia tak radykalnych decyzji w swoim życiu! 😀
    Teraz mieszkam w UK i tu sprawy mają się trochę inaczej, aczkolwiek tu sprawy mają się trochę gorzej, bo prawie 50% moich wydatków stanowi opłacenie pokoju :> Panie, jak żyć?!

    1. Hej Agata,

      Nie pracowałem nigdy za granicą, więc nie mogę się do tego odnieść. Wiem tylko, że jak np. mieszkasz w Londynie i wydajesz majątek na mieszkanie/pokój, to musisz korzystać z tego kranu z pieniędzmi, który tam płynie. Jeśli nie masz dobrze opłacanej pracy w tak wielkim mieście, to może lepiej się przeprowadzić gdzieś, gdzie jest taniej, dzięki czemu wydasz na mieszkanie nie 50% a np 30%. Nie wiem też kiedy pracowałaś w Polsce na takim stanowisku, ale wydaje mi się, że musiało to być dawno. Jeśli to było niedawno, to należało skorzystać z magii nazwy stanowiska i z zebranego doświadczenia i poszukać lepiej płatnej pracy. 50 zł na rozrywkę jest w zupełności OK jak dla mnie. Większość zajęć, które sprawiają mi radochę nie wymagają wydawania pieniędzy. Być może w Twoim przypadku jest podobnie, tylko jesteś przyzwyczajona do dawania sobie nagród kupując rzeczy?

      Pozdrawiam i życzę szczęścia na emigracji!

  8. Katarzyna Płuska says: Odpowiedz

    Ej Ci co się czepiają – takie wpisy są zawsze potrzebne!!!! Trzeba przypominać o oszczędzaniu, o efektownym wydawaniu tego co zarabiamy, bo później się dziwić że ludzie mają problemy finansowe! Wraz z Mężem poważnie podchodzimy do tematu oszczędzania, polis na życie, ubezpieczenia emerytalnego czy mienia. Pozdrawiam!

  9. Oszczędzanie ważna sprawa, ale mi jakoś nie po drodze 😀 Albo inaczej – oszczędzam (bo mnie na to stać :D) ale na pewno nie tyle, ile bym mogła 😉

  10. W temacie oszczędzania – na pewno znacie tę książkę, ale jesli nie polecam jej przeczytanie – http://www.jakzarzadzacpoludzku.pl/subiektywnie-o-ksiazce-finansowy-ninja/.

Dodaj komentarz