Transportowy challenge: Podsumowanie

Lipiec dobiegł końca i wraz z końcem miesiąca jestem Ci winien rozliczenie transportowego challenge’u. Czy było łatwo, czy trudno? Czy udało mi się spełnić założenie i korzystałem z samochodu w minimalnym wymiarze, czy wymiękłem i mimo deklaracji woziłem się wszędzie? Dla przypomnienia: cała sprawa polegała na tym, żeby oszczędzić te niecałe 200 złotych, które zazwyczaj wypalam jeżdżąc autem do pracy i spowrotem. W zamian za to, kupiłem kartę miejską na dwie linie, a samochodu zobowiązałem się użyć nie więcej niż 5 razy. Jak poszło? (czytaj dalej…)

(więcej…)

Jak trenować za darmo?

Który z Was nie chciałby wyglądać jak Jason Statham, tylko z włosami? A która z Was chętnie zamieniła się ciałami z Emily Sears? Nikt? I dobrze, każdy niech będzie tym kim jest, bo w tym jest przecież najlepszy, ale o formę jakoś trzeba dbać, czyż nie? Siłowni, boxów, zajęć fitness nie brakuje. Biegać i pływać też mamy gdzie, tylko ile to wszystko kosztuje? Czy warto kupować karnety? Czy da się trenować bezkosztowo? (czytaj dalej…)

(więcej…)

Rodzic to nie bankomat

Rodzic to nie bankomat

„Mamo, kup batona!”. Mama kupiła batonika, nawet dwa batoniki i  na dopych loda na patyku. „Tato, kup fidget spinnera!”. Pewnie, że tata kupi, przecież kocha dziecko. Trzysta na najki, dwa koła na smartfona. I tak leci. Ostatnio widziałem w wielu miejscach w sieci wypisane żale na temat tego ile kosztuje odchowanie dziecka. Milion, siedemset tysięcy, pięćset tysięcy. Najniższa kwota jaką widziałem to chyba 200 tysięcy. I teraz uwaga: ktoś, kto mówi, że na wychowanie jednego dziecka potrzebuje 1000000 złotych chce mi powiedzieć, że przez 21 lat – bo zakładam, że to maksymalna granica utrzymywania dziecka – ma zamiar przeznaczyć na nie 3968,25 zł miesięcznie. Cztery tysiące miesięcznie! A jak mówię o oszczędzaniu pięciu na miesiąc to patrzą na mnie jak na kosmitę. Jeśli przyjmę ten najniższy wymieniony wymiar kary, czyli 200 tysięcy, to wyjdzie 793,65 złotych na miesiąc. Bardziej wiarygodnie, ale dla mnie to i tak mocno naciągana kwota. Nie wydaję tyle na siebie (nie wliczając jedzenia). Czy te dzieci jedzą tą kasę, czy co? (czytaj dalej…)

(więcej…)

Moja kredytowa hipokryzja

Paymaster

Dobrze wiesz, że z zasady krytykuję branie kredytów. Niezależnie jak bardzo potrzebujesz gotówki, nowego TV, czy samochodu. Może nawet masz pomysł, aby kredytować wakacje? Wygląda na to, że chcesz się ustawić w kolejce do otrzymania solidnej, otrzeźwiającej blachy w potylicę. I to tak wiesz – Ferdek Kiepski stajl. Jako taki zagorzały krytyk kredytów powinienem być bez skazy, czyż nie? Widzisz… Jakby to… (czytaj dalej…)

(więcej…)

Rzeczy, które rujnują Ci życie: Jedzenie w pracy

Jedzenie w pracy

Uwielbiam ten moment, kiedy przychodzi pora obiadowa, robię przerwę od pracy i udaję się do kuchni w celu spożycia wspaniałego, domowego obiadu. Tak, lubię jeść. Jeszcze tego po mnie nie widać i staram się, aby nigdy tak nie było, ale jeśli małżonka dalej będzie rozwijać swoje kulinarne zdolności w ten sposób, to może być ciężko utrzymać wagę na relatywnie niskim poziomie. Wyciągam swój pojemnik z jedzeniem z lodówki, otwieram wieczko, żeby sprawdzić co dziś ciekawego do wchłonięcia, po czym wyrzucam zawartość na talerz i pakuję do mikrofalówki. Niestety w biurach to jedyny sposób na podgrzanie przyniesionego z domu obiadu. Po paru minutach mogę zacząć jeść swój ciepły na obrzeżach i chłodny w środku obiad. Uroki mikrofalówek. (czytaj dalej…)

(więcej…)

Wczesna emerytura, czyli po co mi ten milion?

Lizbona

Wyobraź sobie, że możesz jutro pójść do swojego przełożonego, wręczyć wypowiedzenie, podziękować za lata wspólnej pracy i udać się do domu z myślą, że kolejnego dnia nie musisz już się pojawić w tym miejscu. Hej! Mówiłem o podziękowaniu za współpracę, nie o „podziękowaniu” – spokojnie tam! Ok, o czym to ja… A, tak. Zrezygnowałeś z etatu. Możesz zaspać, rano spokojnie zjeść śniadanie ze swoją rodziną, wypić kawę na balkonie i pójść się przespacerować z psem. Jak w weekend, tylko lepiej, bo siedem dni w tygodniu, a nie dwa, jak dobrze pójdzie. Wczesna emerytura, bo tak nazywa się mój cel to nie mrzonka, tylko coś, co możesz osiągnąć o ile wystarczająco mocno tego chcesz. Niektórym zajmie to 7 lat, innym 15 a jeszcze inni będą musieli na to pracować 20 i więcej lat. Wszystko zależy od poziomu Twojej stopy życiowej i zdolności odkładania pieniędzy. (czytaj dalej…)

(więcej…)

Co, nie stać Cię? Jesteś biedny?

Co, nie stać Cię? Jesteś biedny?

Parę dni temu, gdy traciłem czas przeglądając Facebooka natrafiłem na osobliwy mem, który pokazywał zawór do tankowania LPG z podpisem „zawór biedy”. Licznik lajków i komentarzy szedł już w tysiące, więc naturalnie zaciekawiony postanowiłem przyjrzeć się dyskusji – co ludzie gadają?

Po kliknięciu w link zobaczyłem całą masę komentarzy sympatyzujących z tym memem, demotywatorem, jak zwał, tak zwał. Ludzie opowiadali o sytuacjach których byli świadkami. Jedni naśmiewali się z kogoś, kto przyjechał sportowym samochodem na stację paliw, aby zatankować gaz: „Co za wieśniak zagazował ten biedny silnik!”. Inni znów natrząsali się z posiadaczy SUVów z silnikami o dużych pojemnościach, którzy tankowali podtlenek LPG: „Stać go na Grand Cherokee to powinno go być stać na wachę!”. Pojawiły się też śmiechy z właścicieli skromnych samochodów zasilanych gazem: „Haha, Seicento z gazem, ale cebulak!”. (czytaj dalej…)

(więcej…)

Rzeczy, które rujnują Ci życie: Wakacje na kredyt

Wakacje na kredyt

Długie, jasne i ciepłe dni są idealne do odpoczynku. Zawsze myślimy o tym, gdzie spędzić urlop, ile dni urlopowych wykorzystać i skąd wziąć na to wszystko pieniądze. Teraz masz trzy opcje. Możesz być aspirującym milionerem i pojechać na wakacje, na które Cię stać. Możesz być ekstremalnie oszczędzającym i rezygnując z budżetu wakacyjnego nie pojechać na nie w ogóle . Możesz też być typowym konsumatołkiem i sobie je skredytować! Yay! Czemu nie? Przecież Ci się należy i coś trzeba z życia mieć! (czytaj dalej…)

(więcej…)