Co, nie stać Cię? Jesteś biedny?

Co, nie stać Cię? Jesteś biedny?

Parę dni temu, gdy traciłem czas przeglądając Facebooka natrafiłem na osobliwy mem, który pokazywał zawór do tankowania LPG z podpisem „zawór biedy”. Licznik lajków i komentarzy szedł już w tysiące, więc naturalnie zaciekawiony postanowiłem przyjrzeć się dyskusji – co ludzie gadają?

Po kliknięciu w link zobaczyłem całą masę komentarzy sympatyzujących z tym memem, demotywatorem, jak zwał, tak zwał. Ludzie opowiadali o sytuacjach których byli świadkami. Jedni naśmiewali się z kogoś, kto przyjechał sportowym samochodem na stację paliw, aby zatankować gaz: „Co za wieśniak zagazował ten biedny silnik!”. Inni znów natrząsali się z posiadaczy SUVów z silnikami o dużych pojemnościach, którzy tankowali podtlenek LPG: „Stać go na Grand Cherokee to powinno go być stać na wachę!”. Pojawiły się też śmiechy z właścicieli skromnych samochodów zasilanych gazem: „Haha, Seicento z gazem, ale cebulak!”. (czytaj dalej…)

Złapałem się za głowę. Nie dlatego, że ludzie dalej śmieją się z LPG. Niech się śmieją z czego chcą. Ba! Jak będzie sprytnie napisany to i sam się pośmieję z dowcipu. Zszkował mnie fakt, że dalej traktujemy gotowość do wydania pieniędzy jako coś z czego należy być dumnym, a chęć oszczędzenia zarobionych pieniędzy to powód do wstydu! Ci ludzie, całkiem na serio uważali się za lepszych, ponieważ są skłonni wydać dwukrotnie więcej na stacji paliw niż osoby, które tankują tańsze paliwo. Klasyczne „Co, nie stać Cię?”.

Weźmy sobie na warsztat właśnie wymienione wcześniej Seicento i SUVa. Popatrz: gość podjeżdża Fiatem Seicento o wartości 5 tysięcy złotych na stację paliw. Tankuje paliwo po niecałe 2 zł za litr do auta, które kupił za gotówkę. Obok podjeżdża typowy przedstawiciel klasy średniej. Wysiada ze swojego SUVa o wartości 120 000 zł, za który płaci comiesięczne raty i z dumą tankuje dwa razy droższe paliwo. Tak sobie wesoło przelewając benzynę z dystrybutora do baku, patrzy na tego pierwszego i myśli „Co za cebulak, Seicento gazuje…”. Następnie wyjeżdżają ze stacji paliw i stoją w tym samym korku przed tymi samymi światłami. Jest jedna różnica. Cebulak zatankował 40 litrową butlę i przy kasie zostawił 80 zł, podczas gdy bogacz zatankował pełny, 93-litrowy bak i zapłacił 400 zł. Teraz zastanów się kto jest bogatszy? Cebulak, który mierzy siły na zamiary, czy właściciel SUVa z kredytem?

LPG Demotywator

Gość tankujący LPG nie jest cebulakiem – jest po prostu myślącą osobą. Na chłopski rozum – po co masz wydać na coś 4 zł jak możesz wydać 2 zł? Jeden i drugi przetransportuje się z punktu A do punktu B. Często zrobią to nawet w bardzo podobnym czasie. Paliwo, które zatankowali nic tutaj nie zmieni poza zawartością portfela i w jednym przypadku zaspokojeniem poczucia własnej wartości. Z jakiegoś powodu jednak ten od LPG jest gorszy od tego od benzyny i ropy. A co z autami elektrycznymi? Tu będzie zagwozdka! Bo tak: auto elektryczne jest drogie, ale „paliwo” do niego jest tanie… Co w tym przypadku? Cebulak czy nie? Dobrze, że elektryczne wozy są mało popularne, bo będzie problem z oceną.

Pewnie, że teraz możesz się przyczepić do tego, że przecież nie wiem kto ma auto w kredyt, a kto za gotówkę. Nie wiem, to prawda. Założenie opieram tylko na obserwacji znajomych. Znam parę osób, ktore kupiły samochód wart kilka i kilkanaście tysięcy za gotówkę, ale nie znam nikogo, kto kupił samochód wart kilkadziesiąt, a co dopiero kilkaset tysięcy i go nie skredytował. Ujmijmy to tak: wiem po prostu, że niewiele osób ma 120 tysięcy w gotówce. Jak ktoś już ma, to zazwyczaj oznacza, że wie jak obchodzić się z pieniędzmi i raczej nie ulokuje ich w samochodzie, czyli najgorszej możliwej lokacie. Tylko teraz! Oprocentowanie -30% w ciągu pierwszego roku! Każdy kolejny -10%! Koszty prowadzenia lokaty w osobnym cenniku.

Ale ten wywód nie jest o wyższości jednego paliwa nad drugim, czy małego samochodu nad dużym. Cała sprawa rozbija się o to jak chcemy być postrzegani. Ta sama sytuacja ma się w przypadku np. artykułów dziecięcych. Wejdź na jakikolwiek portal ogłoszeniowy i zobacz ile takich rzeczy ludzie sprzedają za bezcen, albo nawet oddają za darmo, ponieważ chcą sobie odgracić mieszkanie. Nie licząc jedzenia i artykułów higienicznych możesz tak naprawdę odchować niemowlaka niemalże za darmo. Łóżeczka, wanienki, nocniki, zabawki, nosidełka i wiele innych – wszystko za grosze albo za darmo. Ogłoszenia takie pojawiają się, ponieważ ludziom szkoda jest wyrzucić całkiem dobre rzeczy. Ale nowi rodzice nie zniżą się do takiego poziomu, bo przecież wstyd dać swojemu dziecku coś używanego.

„Co, nie stać cię? Szkoda Ci czterech dych na wanienkę? Co za cebulak!”. Coś podobnego kiedyś usłyszałem, gdy zasugerowałem, że dla swojego dziecka nie kupię wanienki, bo ktoś na osiedlu obok chce się jednej pozbyć. Czy moje dziecko jest zbyt szlachetne, żeby wziąć kąpiel w wanience, w której kiedyś inne dziecko się wykąpało? Rozumiem, że 30 złotych to nie majątek i można kupić nową, tylko pojawia się fundamentalne pytanie: po co? Po co kupować nowy produkt i dokładać swoje trzy grosze do postępującego zagracania świata i wypełniania wysypisk, skoro ktoś chce Ci oddać całkowicie zdolny do spełnienia swojej funkcji produkt, bo go już zwyczajnie nie potrzebuje? To nie jest cebulactwo, przyjaciele. To jest zdrowy rozsądek. Tej wanienki akurat nie wziąłem, bo ktoś ją odebrał przede mną, ale zanim jakąś kupię, to zerknę czy ktoś nie ma jakiejś na zbyciu. Chociażby w ramach protestu.

Tak naturalnym tokiem myślenia przeszliśmy sobie od płynnego gazu do dzieci, ale wracając do paliwa samochodowego: nie tankuję LPG. Chciałbym móc. Tankuję ropę do w miarę oszczędnego – jak na swój wiek – silnika. Do pracy staram się dojeżdżać komunikacją miejską. W momencie, kiedy mój poczciwy samochód przejdzie na emeryturę (albo zostanie na nią wysłany przez eko przepisy), rozejrzę się za samochodem zasilanym LPG, ponieważ to jest po prostu rozsądne. Samochód, czy zabawka dla dziecka to nie są produkty, które powinny służyć reprezentowaniu Twojego statusu społecznego. Nie wiem czy jakikolwiek produkt powinniśmy tak traktować. To są narzędzia. Narzędzie, które ma nas przetransportować z miejsca na miejsce, narzędzie które ma dać naszemu dziecku radość. Jeśli uważasz, że komuś zaimponujesz tankując Pb98 do 4-litrowego silnika to możesz być nieco rozczarowany. Ktośtam pewnie popatrzy na Ciebie z zazdrością, ale zastanów się czy to uczucie jest warte wypalania własnych, ciężko zarobionych pieniędzy. Dokładnie to robisz – puszczasz swoje pieniądze z dymem i mało tego, masz do wyboru puszczenie z dymem dwudziestozłotówki, ale decydujesz sie na spalenie stówki – fuck logic! A Ty, rodzicu, jeśli myślisz, że Twoje dziecko Cię pokocha bardziej, ponieważ kupiłeś mu zabawkę z górnej półki, to też możesz być zawiedziony w dłuższym biegu, bo dziecko tak samo świetnie się pobawi tańszą lub używaną zabawką a czas, który poświęciłeś na zarobienie na tę zabawkę lepiej spożytkowalibyście na wspólnej zabawie lub nauce (albo na obydwu naraz).

Tym razem nie ma wyliczeń co się bardziej opłaca, a co mniej. Chciałbym, żebyś się zastanowił czy to co robisz ma sens. Mnie trafia szlag, gdy myślę o tym, że z każdym kilometrem pieniądze, które dostałem za poświęcenie swojego czasu idą w powietrze i jeszcze zostawiają za sobą smród. Co dopiero, gdybym miał celowo zwiększać ilość marnowanych pieniędzy przez kupowanie większych, cięższych, bardziej paliwożernych aut!

Zazwyczaj rozmowa o oszczędzaniu pieniędzy kończy się stwierdzeniem: „Nie oszczędzam, bo nie mam z czego.”. Możesz zacząć od wyleczenia się ze swojego samochodowego nawyku, wpadnie parę stówek na konto oszczędnościowe i okaże się, że chyba jednak jest z czego, tylko nie byłeś na to gotów.

Dodaję też filmik satyryczny, który wpisuje się w ten temat:

17 Replies to “Co, nie stać Cię? Jesteś biedny?”

  1. Dobry wpis! Można by rzecz, że to co obserwujemy, to często bezmyślny konsumpcjonizm spowodowany dowartościowaniem swojego tzw. ego.
    PS. Ja też mam auto w LPG 🙂

    1. Hej Rafał!

      Niestety mam diesla, więc LPG nie mogę się cieszyć. Dobrze, że korzystasz z gazu – troszkę bardziej ekologicznie, a na pewno ekonomicznie!

  2. […] Co, nie stać Cię? Jesteś biedny? – Odłóżmilion – O tym, że dalej nie potrafimy mówić o pieniądzach na przykładzie tankowania. […]

  3. Mi się wydaje, że Polacy maja jakiś strasznie wielki kompleksy i własnie taka nonszalancja finansową próbują pokazywać, że są beztroskimi luzakami, którzy nie martwią się o pieniądze. Zastaw się a postaw się. Masz rację, grunt, to gdzieś dojechać, a w korku utknie zarówno autko za 5 tyś jak i za 120 000.

  4. Upłynie jeszcze trochę wody, nim nasz naród przestanie się dowartościowywać w ten sposób. Cóż, niech się cieszą, że mają drogie paliwo, a mądrzejsi kupią sobie za zaoszczędzone pieniądze coś fajnego (albo odłożą ;))

  5. Auto to „prestiż i pozycja” – tak sporo ludzi uważa, bo ocenia po pozorach nie znając prawdy. Stara prawda w powiedzeniu „zastaw się a postaw się”.To chyba wynika z niskiego poczucia własnej wartości i kompleksów. Osobiście bardzo współczuję ludziom, którzy ciągle muszą robić coś na pokaz, aby poczuć się lepszymi i bardziej dowartościowanymi. Takie więzienie się w szponach konsumpcjonizmu jest popularne, niestety bardzo oddala ono od prawdziwej niezależności finansowej.

  6. Zgodzę się, że naśmiewanie się z osób tankujących gaz zakrawa na własne zacietwierzenie lub wręcz buractwo. Jednak nie każdy bez gazu robi błąd. Założenie gazu do auta którym masz zamiar przejechać 20-30 tys km nie do końca ma sens. Oczywiście każdy przypadek wypada oceniać indywidualnie a nie masowo. Zgadzam się także z faktem, że w szerokiej skali oszczędzanie z kretesem przegrywa z rozrzutnością.

    1. Pewnie, sam nie mam LPG w aucie (chlip, chlip) bo mam eko-ropniaka. Nie zawsze to się kalkuluje i nie warto gazować dla samego faktu. Będę unikał kupna nowego (używanego) auta jak ognia, ale jak ten dzień już przyjdzie, to LPG albo może auto elektryczne (o ile stanieją). W ostateczności hybryda. Tak, czy inaczej – nie patrzę sympatycznie na perspektywę pakowania kasy w auto.

  7. „A co z autami elektrycznymi? Tu będzie zagwozdka! Bo tak: auto elektryczne jest drogie, ale „paliwo” do niego jest tanie… Co w tym przypadku? Cebulak czy nie?”

    Najlepsze, że z samym LPG jest podobna sytuacja – tanie w eksploatacji, ale raczej nie w instalacji 😉

    1. W sumie racja. Nie pomyślałem o tym, bo raczej mi w głowie kupno samochodu używanego już z zamontowanym LPG.

      1. Zdaje się, że Ci wszyscy naśmiewający się z posiadaczy samochodów na gaz i nazywających ich „cebulakami”, również o tym nie pomyśleli, tak więc nie martw się 😉

  8. […] albo otrzymana, albo zgarnięta za grosze na portalu ogłoszeniowym. Tak, jak pisałem w „Co, nie stać Cię? Biedny jesteś” – Twoje dziecko to nie royal baby i nie musi mieć kaszmirowego kocyka, ubranek z Zary i […]

  9. Pracuję na stacji paliw. Szału dostaję jak klient tankuje LPG nawet 3x dziennie po 20 zł. Jak dla mnie porażka oszczędnościowa. Jeszcze gorzej jest z klientami którzy tankują za 5-10 zł aby tylko dojechać do kolejnej stacji, bo może tam będzie taniej 🙂

    1. Hej Piotr!

      Z ciekawości – co Ciebie, jako pracownika stacji wkurza w tym, że ktoś przyjeżdża 3x dziennie, bo obawiam się, że nie rozumiem 🙂

      Tankowanie za dychę w poszukiwaniu tańszej stacji to chyba przerost formy nad treścią, bo więcej wysiłku kosztuje kombinowanie niż można oszczędzić na tym kasy. Chyba, że pracujesz na wybitnie drogiej stacji i klienci chcą dotankować tyle, ile jest konieczne i uciekają w popłochu! 😉

      1. Zgodzę się z Tobą. Ja myślę, że we wszystkim trzeba zachować umiar – i to nawet w oszczędzaniu. Pisałem o tym nawet niedawno u siebie – choć nie akurat w kontekście tankowania: https://homarit.wordpress.com/2017/09/01/pieniadze-sa-po-to-zeby-je-wydawac-a-nie-oszczedzac/

      2. oj tak. Pracowałam na stacji i też się nie mogłam nadziwić takim delikwentom. Najczęściej to młodzież lansująca się na mieście, chyba to jakaś rozrywka wjeżdzać parę razy na stację… Pewnie też tak jest jak kilku domowników użytkuje jedno auto, to przecież nie zatankuje drugiemu pełnego baku, tylko za 5 zł:)

  10. Fajny filmik był o cebulactwie i LPG u Miłośników Czterech Kółek na YT. Kupowanie z drugiej ręki to nie tylko oszczędność i rozsądek, ale też ekologia. Po co wciąż wytwarzać nowe, sztuczne rzeczy zaśmiecające planetę, skoro to co jest nadaje się świetnie do użytku, a często wygląda jak funkiel-nówka.

Dodaj komentarz