Rzeczy, które rujnują Ci życie: Wakacje na kredyt

Wakacje na kredyt

Długie, jasne i ciepłe dni są idealne do odpoczynku. Zawsze myślimy o tym, gdzie spędzić urlop, ile dni urlopowych wykorzystać i skąd wziąć na to wszystko pieniądze. Teraz masz trzy opcje. Możesz być aspirującym milionerem i pojechać na wakacje, na które Cię stać. Możesz być ekstremalnie oszczędzającym i rezygnując z budżetu wakacyjnego nie pojechać na nie w ogóle . Możesz też być typowym konsumatołkiem i sobie je skredytować! Yay! Czemu nie? Przecież Ci się należy i coś trzeba z życia mieć! (czytaj dalej…)

Piękna perspektywa. Wychodzisz z klimatyzowanego biura, w 30-stopniowym upale, przeklinając temperaturę udajesz się do klimatyzowanego samochodu i jedziesz do domu. Pakujesz walizkę i lecisz do… ciepłego kraju. Coś pięknego! Z upału w ukrop za odpowiednią opłatą. Tak zacznę – logika planowania urlopu.

Jeśli posiadasz rodzinę z dziećmi w wieku szkolnym, to nie napinaj się, proszę. Wiem, że okres wakacyjny to poza feriami jedyny czas, kiedy możecie gdzieś pojechać – przetrwaj ten fragment mojego klasycznego narzekania. Dalej będzie fajniej, obiecuję.

Niedzieciaty aspirujący milionerze. Dlaczego planujesz lecieć do Hiszpanii, Grecji, Portugalii, czy chyba mniej w tej chwili popularnych krajów arabskich w trakcie polskiego lata? Dosłownie lecisz z ciepłego kraju do ciepłego kraju i jeszcze za to płacisz ekstra dopłatę. Różnica jest taka, że w jednym na upał narzekasz, a w drugim upałem się cieszysz.

Przebicie cenowe między terminami majowymi a lipcowymi czasami sięga, a nawet nieraz przebija 100%. Pierwsza i najprostsza oszczędność – planuj wakacje z głową. Maj w Polsce jest niepewny pogodowo, zgadzam się, ale w krajach afrykańskich albo na południu Europy kurtka, czy bluza będzie Ci zbędna. Byliśmy w grudniu w Portugalii (tak, ten sknera-szaleniec jeździ na wakacje) i kurtka, którą ze sobą wziąłem spędziła cały pobyt w walizce. Okazjonalnie, po godzinie 22 zarzuciłem bluzę i nawet jej nie musiałem zapinać. Ok, to nie była pogoda na plażowanie, ale przebicie cenowe było niesamowite, a miasta tak piękne, że szkoda by było tracić czas na plażowanie. Bilety lotnicze pod względem oszczędności może nie robiły wielkiego wrażenia, ale hotele? Hotele stały puste, a ich menedżerowie z oczami kota ze Shreka próbowali wybłagać, żeby u nich na te kilka dni zamieszkać. To jest właśnie czas, kiedy aspirujący milioner wietrzy okazję do odpoczynku w dobrej cenie. Zapamiętaj młody globtroterze – planuj tak, żeby mieć ciastko i zjeść ciastko. Tanio i dobrze!

Ale co z osobami, które nie posiadają tajemnej umiejętności dobrego zarządzania finansami? Takimi, które nie wiedzą co to finansowa niezależnośc, czy nawet budżet domowy? No właśnie, takie osoby szukają wakacji na kredyt. Tak, są tacy ludzie – dasz wiarę? To ludzie, którzy uważają, że wakacje to coś, co im się należy niezależnie od tego ile mają pieniędzy. Wakacje umieścili wśród podstawowych potrzeb człowieka zaraz obok jedzenia, picia, oddychania no i może tych nowych najków. Mam dla nich pewne usprawiedliwienie. W okresie wakacyjnym obok standardowych serii reklam leków i suplementów diety jesteśmy bombardowani przez telewizję reklamami pożyczek na wakacje. Jeśli nie spot na temat chwilówki, to chociaż reklama karty kredytowej, w której jej dumny posiadacz pływa na materacu pijąc drinka z palemką. Weź kredyt na zasłużone wakacje, przecież tak ciężko pracowałeś i teraz Ci się należy!

Internet też służy pomocą. Jeden z artykułów, na który trafiłem przeczesując sieć przed napisaniem tej notki mówił:

Idealnym sposobem na zgromadzenie pieniędzy na urlop byłoby comiesięczne odkładanie określonej kwoty. Od chęci do realizacji planu jest jednak bardzo daleko i większości z nas nie udaje się odłożyć większej sumy.

Ot tak temat oszczędzenia środków na wakacje został odprawiony z kwitkiem. Nie da się i już. Odłożenie kasy na wakacje jest dla superbohaterów. Śmiertelnikom zostają kredyty.

Dalej autor, który notabene posiada serwis dotyczący porad finansowych daje nam kilka cennych rad. Podwyższenie limitu odnawialnego na swoim koncie osobistym, opłacenie wakacji kartą kredytową, wzięcie „wakacji kredytowych” w dotychczasowych kredytach, żeby mieć na wakacje (to jakie te raty płacisz? 4 tysiące miesięcznie?). Parę innych perełek jeszcze się znajdzie. Co ciekawe, autor pisze też coś o zdrowym rozsądku. Już tutaj nalezy się zastanowić czy jest sens słuchać doradcy finansowego, który uważa, że kredyty wakacyjne są w porządku i jeszcze próbuje uczyć o rozsądku. Ale dam mu szansę, może ma coś mądrego do powiedzenia. Może napisze, że to artykuł satyryczny albo zwykły dowcip. Ok, czytam dalej i okazuje się, że zdrowy rozsądek wg doradcy finansowego proponującego kredyty na wakacje powinien nam mówić, aby… nie brać więcej kredytu niż potrzebujemy. Widzisz? Wakacje to już nie coś, co chcesz, tylko coś, czego potrzebujesz! Super rada, dzięki! Teraz już wiem jak żyć.

W tym podniosłym tonie, mówiąc o zdrowym rozsądku przy zadłużaniu się w celu pojechania na wakacje, autor pisze też:

Poświęcenie czasu na wybór kredytu z pewnością się opłaci. Urlop trwa 2-3 tygodnie, a po nim przychodzi spłata kredytu, często aż do następnych wakacji. Możemy sprawić, aby był to kredyt z możliwie niskimi ratami.

Czyli gość proponuje nam, żebyśmy wzięli trochę mniejszy kredyt i rozłożyli go na więcej rat, bo najważniejsza jest niska rata. Przebąkuje jeszcze coś o tym, że jakiś kredyt się opłaci.

Przyjaciele, nie bierzcie kredytów na wakacje. Czy udałbyś się do kogoś z rodziny i poprosił go, aby pożyczył Ci kilka tysięcy złotych, bo musisz pojechać na wakacje? Myślę, że nie, bo zostałbyś wyśmiany. Pożyczanie pieniędzy nie powinno się zdarzać, a jeśli już musi, to lepiej, żeby powód był dobry. Wypadki losowe, zalanie mieszkania, problemy zdrowotne – to są sytuacje w których wytłumaczalne jest pożyczenie pieniędzy. Lepiej mieć oszczędności na właśnie taki „wszelki wypadek”, ale jeśli nie masz, to nie zrugam Cię, jesli w takiej sytuacji je pożyczysz, to jasne.

Z ciekawości sprawdziłem ile kosztują wakacje dla dwóch osób na Cyprze. Zgodnie z zasadą mądrego planowania wybrałem październik, ponieważ średnia dzienna temperatura wynosi wtedy 27 stopni Celsjusza i myślę, że nawet najwytrwalszy Janusz przy takim cieple odpuści sobie skarpety do sandałów. Oferty szukam we wcale nienajtańszym biurze podróży TUI. Pobyt w obiekcie o dobrych opiniach, posiadającym 4,5 gwiazdki (to można mieć pół gwiazdki?) kosztuje 1939 zł za osobę, czyli 3878 zł za parę. Dla porównania, taki sam pobyt w sierpniu kosztuje 4784 zł za parę. Na samym terminie oszczędzamy tysiąc złotych, a jestem pewien, że na chłod narzekać nie będziemy.

Podliczmy: jeśli koszt pobytu wynosi 3878 zł za dwie osoby, a na wakacje chcemy jeździć co roku, to musimy oszczędzić 323 złote miesięcznie, żeby móc pojechać bez kredytu. To daje około 162 złote na osobę. 12 razy musisz sobie odmówić przyjemności wartych 162 złote, żeby nie musieć pożyczać od banku pieniędzy na wyjazd. Nie mów, proszę, że to kwoty z kosmosu. Wystarczy na przykład zamienić auto na autobus.

Wakacje to luksus, tak samo jak nowe auto i nowa konsola. Jeśli nie dasz rady na nie odłożyć, to znaczy, że Cię na nie nie stać. Prosty morał. Czy to wstyd? Właśnie nie! Świadomość, że mnie na coś nie stać to coś, co odróżnia mnie od dziecka. Dziecko chce, bo tak! Dorosły powinien wiedzieć, czy coś jest w zasięgu jego możliwości finansowych, czy nie. To nie powód do wstydu, tylko powód do dumy.

11 Replies to “Rzeczy, które rujnują Ci życie: Wakacje na kredyt”

  1. Uwielbiam jeździć na wczasy i myślę, że ta przyjemność jest warta pewnych wyrzeczeń w ciągu roku. Osobiście jestem za tym, żeby właśnie przez cały rok co miesiąc odkładać sobie po małej kwocie. Wtedy ten spory wydatek nie jest aż tak odczuwalny.

  2. Nie odpoczęłabym na wakacjach na kredyt 😃

  3. „Różnica jest taka, że w jednym na upał narzekasz, a w drugim upałem się cieszysz.” Rany, jakie to prawdziwe.

  4. Ogólnie zgadzam się. Konsumowanie zachcianek na kredyt nie ma długofalowego sensu. Znam jednak zdroworozsądkowe przypadki, gdzie skorzystanie z dofinansowania wakacji kredytem pomagało odbudować kondycję psychofizyczną. Korzystający byli świadomi zadłużenia się, ale i wartości jaką niesie odpoczynek. Wartości dla efektów przyszłej pracy i wolumenu dochodów. Za głupotę uważam oczywiście kredytowanie wypasionych zagranicznych wczasów w szczycie urlopowym, gdy można np. odbudować swoją kondycję na polskiej ziemi, korzystając z agroturystyki wspartej lokalnymi dyskontami. To po prostu szpanerstwo i często przypomina coroczną rutynę opowieści gdzie to ja nie byłam, byłem, byliśmy.

    1. Wiesz, Darek. Jeśli ktoś ma fatalną kondycję psychiczną, to nie wiem czy zadłużenie się mu pomoże w jej odbudowie. Rozumiem do czego zmierzasz, ale nie do końca to kupuję. Myślę, że trzeba wtedy poszukać przyczyny zamiast niwelować skutki.

      Z drugą częścią się zgodzę. Nawet jeśli już przełknę pomysł wzięcia kredytu na wakacje (tfu, ciężko to napisać nawet), to na absolutne minimum!

  5. To, ze nie jesteś w stanie na cos odlozyc, to znaczy, ze Cię na to nie stac. Podpisuje sie pod tym obiema rekami;)

    1. Cieszę się, że tak myślisz Andrzej. Mierzmy siły na zamiary, nic nam się z urzędu nie należy. Najpierw praca, później płaca – nie odwrotnie.

  6. Mądrze powiedziane, jeśli nie możemy sobie na coś pozwolić, po co żyć nad wyrost, jeśli można podejść do sprawy strategicznie. Dla mnie pomysłem podobnego pokroju jest branie kredytu na dwudwniowe huczne wesele, a potem spłacanie całe życie…

    1. Tak! Kredyty na wesela to kolejny temat na „Rzeczy, które rujnują Ci życie” 🙂 Nawet jeśli ktoś nie musi brać kredytu, tylko planuje wydanie sporych oszczędności na taką imprezę, to również kwalifikuje się do natychmiastowego przeszkolenia z bycia aspirującym milionerem! Kilkadziesiąt tysięcy wydane na imprezę? My wydaliśmy kilka, a to i tak wydawało się być o wiele za dużo. Huczne wesele nie zagwarantuje dobrego małżeństwa 🙂

  7. […] sobie wygląd, który może nie sprawi, że kobiety będą mdleć na Twój widok, ale podczas plażingu w Międzyzdrojach nie będziesz musiał brzuchala chować za […]

  8. Jeśli nie mam pieniędzy na wakacje, to nie znaczy, że nie mam wakacji. Po prostu spędzam je inaczej niż być tego chciała. Może gorzej, może skromniej, może nie mam czym się pochwalić na fejsie, ale mam świadomość, że moja sytuacja finansowa, zapewne kiepska, skoro nie mogę pozwolić sobie na wyjazd, nie pogorszy się, tylko dlatego, że chcę „odpocząć”. Odpocząć można w ogrodzie, w lesie, na łące. Odpocząć można z książką na tapczanie. Odpoczynek to lekkie myśli, poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. Kredyt takiego poczucia nie daje. A jeśli mam wziąć kredyt tylko po to, by polansować się w drigich kurortach, a potem przez rok wspominać te wakacje spłacając każdą kolejną ratę, to jednak wolę zostać w domu 🙂

Dodaj komentarz