Wczesna emerytura, czyli po co mi ten milion?

Lizbona

Wyobraź sobie, że możesz jutro pójść do swojego przełożonego, wręczyć wypowiedzenie, podziękować za lata wspólnej pracy i udać się do domu z myślą, że kolejnego dnia nie musisz już się pojawić w tym miejscu. Hej! Mówiłem o podziękowaniu za współpracę, nie o „podziękowaniu” – spokojnie tam! Ok, o czym to ja… A, tak. Zrezygnowałeś z etatu. Możesz zaspać, rano spokojnie zjeść śniadanie ze swoją rodziną, wypić kawę na balkonie i pójść się przespacerować z psem. Jak w weekend, tylko lepiej, bo siedem dni w tygodniu, a nie dwa, jak dobrze pójdzie. Wczesna emerytura, bo tak nazywa się mój cel to nie mrzonka, tylko coś, co możesz osiągnąć o ile wystarczająco mocno tego chcesz. Niektórym zajmie to 7 lat, innym 15 a jeszcze inni będą musieli na to pracować 20 i więcej lat. Wszystko zależy od poziomu Twojej stopy życiowej i zdolności odkładania pieniędzy. (czytaj dalej…)

Jakim cudem możesz przejść na emeryturę tak szybko?

Nie, nie przysługuje mi wcześniejsza emeryturka od ZUS-u. Pracuję w biurze, co znaczy, że na pieniążki od państwa muszę czekać do 67 roku życia. Jeszcze sporo mi zostało, a przecież nie wiadomo, czy to się jeszcze nie zmieni. Nie będę się skupiał na emeryturze państwowej w tym artykule, bo jak pewnie wiesz, jej wysokość pewnie starczy na Nervosol, jakieś leki na zwyrodnienie stawów, chleb i pasztet. Ten tańszy, nie ten ze śliwką. Nie będę się też skupiał na kontach IKE i IKZE, bo bez kary podatkowej możesz z nich wyciągnąć pieniąze po 60-tce. Sześćdziesiątka? Ho-ho! To nadal jak dla mnie zbyt późno. Skupię się na tym, co mogę zrobić tu i teraz, żeby jak najszybciej móc się cieszyć brakiem przymusu pracy.

Czas i tak upłynie
15 lat to dużo, ale ten czas i tak upłynie. Pytanie jak go wykorzystasz.

Tak, jak widziałeś w pierwszej notce i w kolumnie „O mnie”, chcę odłożyć milion złotych. Dlaczego akurat milion? Zakładam, że po przejściu na emeryturę nasze miesięczne wydatki będą się mieściły w 2 tysiącach złotych miesięcznie. Zakładam, że kupimy mieszkanie za gotówkę, lub zdążymy je spłacić zanim nadejdzie ten dzień. Jeśli miesięczne wydatki to 2 tysiaki, to roczne będą wynosić 24 tysiaki. Prosta matematyka, nawet ja się nie pogubię. Pewnie nie możesz się skupić na czytaniu tekstu, bo dalej niedowierzasz tej sumie, prawda? Tak – całkiem na serio uważam, że to jest wystarczająca kwota do prowadzenia komfortowego, odzwyczajonego od ciągłego konsumowania stylu życia. Gdyby odjąć daninę na wynajem to w tej chwili starczyłaby nam na całkiem przyjemne życie i jeszcze by zostało. Pamiętaj, że po przejściu na emeryturę nie będę już musiał odkładać pieniędzy, a mieszkanie będzie spłacone. Nie jest wcale tak łatwo przejeść 2 tysiące, chyba, że dalej „musisz” sobie coś co chwilę kupować.

Milion złotych odłożony na funduszach inwestycyjnych zarabiających 4% w skali roku wypracuje 40 tysięcy złotych rocznie. To już sporo więcej niż potrzebuję, a należy zauważyć, że fundusze zazwyczaj zarabiają nieco więcej niż te 4%, bo tyle nieraz możesz na samej lokacie zarobić. Fundusze czasem spadną o 10%, ale następnie podniosą się o drugie tyle. Kwestia zimnej krwi i nie panikowania. Stąd właśnie filozofia miliona. Pracujesz na taką sumę wiele lat, ale później jest to swoiste perpetum mobile, które pracuje samo. Jeśli pieniędzy nie odkładasz, to pracujesz o wiele dłużej z tą różnicą, że wszystko wydajesz a na końcu zostajesz na garnuszku państwa, ze zniszczonym zdrowiem i zgorzkniałym charakterem. Nie będę nauczał o funduszach. Pewnie kiedyś opiszę jak inwestuję, ale daleko mi do mądrej głowy tłumaczącej jak to działa. Poczytaj – nie zawiedziesz się!

Jakim cudem uzbierasz milion?

Przedstawiałem już na tym blogu kalkulację, według której odkładając 5 tysięcy złotych miesięcznie, w ciągu 15 lat mamy na koncie 900 tysięcy złotych. Do tego dochodzi oczywiście efekt kuli śnieznej, który spowoduje, że po 15 latach będzie tam więcej pieniędzy niż teraz zakładam. Pewnie – odkładanie 5 tysięcy miesięcznie jest trudne, a nawet niemożliwe. Nie mówię, że sam jestem w tej chwili w stanie tyle odkładać, bo to założenie (jak i wszystkie na moim blogu) jest uogólnione i uśrednione. Nawet jeśli teraz będę mógł odkładać połowę tej kwoty, ale po otrzymaniu podwyżki utrzymam stopę życiową i zwiększe odsetek odkładanych pieniędzy, to średnio w końcu dojdę do tych średnio 5 tysięcy miesięcznie. Jeśli nie uda się z pracy na etacie, to uda się z pasywnych źródeł dochodu, nad którymi pracuję. A nawet jeśli się uda odkładać „tylko” 2500 zł miesięcznie, to po tych 15 latach będę miał 450 tysięcy złotych, które po nabraniu rozpędu będą wypracowywać dość przyjemne zyski. Zauważ – nie ma w tej metodzie opcji przegranej, bo w każdym przypadku na końcu zostajesz z pokaźną sumą. Być może nie sumą, która wystarczy Ci na rzucenie pracy, ale taką, która pozwoli Ci na przykład zrobić sobie roczne wakacje i popracować trochę nad sobą. A po drodze nauczysz się jak żyć bez ciągłej presji kupowania.

Ok, czyli jesteś leniwy i chcesz siedzieć na kanapie całe dnie, tak?

Spanie na kanapie
Leniuchowanie na kanapie zawsze spoko

Czasem pewnie tak. Bankowo zdarzy mi się zgrzeszyć lenistwem i faktycznie jakiś dzień zmarnuję, ale nie to jest moim celem. Nawet nie jestem pewien, czy będę chciał zrezygnować z pracy na etacie. Mam to szczęście, że na ten moment wykonuję pracę, która mnie satysfakcjonuje i przynosi radość, więc gdybym jutro już miał ten milion, to pewnie i tak bym pracował. Chodzi o to, żebym miał możliwość wyboru. W momencie, kiedy nie masz żadnych oszczędności i tracisz pracę z dnia na dzień, to nie masz możliwości wyboru i weźmiesz pierwszą pracę, która zostanie Ci zaoferowana, ponieważ musisz jeśc, płacić rachunki, utrzymać rodzinę. Jeśli masz jakąkolwiek poduszkę bezpieczeństwa, to już możesz zaczekać kilka miesięcy i wybrać pracę, która będzie Ci odpowiadała. Możesz poświęcić cały rok na naukę nowych umiejętności, które pozwolą Ci się przekwalifikować. A jeśli masz oszczędności, które pracują na Twoje utrzymanie, to możesz kompletnie zrezygnować z pracy aż do czasu, kiedy znowu Ci się zachce pracować. A to nie musi nastąpić, bo jesteś przygotowany do przejścia na emeryturę. To jest właśnie niezależnośc finansowa. Wszystko możesz, nic nie musisz.

Nawet jeśli rezygnujesz z pracy na etacie, to zyskujesz ogrom wolnego czasu i energii. Zdarzyło Ci się czasem mówić, że gdyby nie praca, to byś coś stworzył? Możesz napisać książkę. Mało tego, może Ci to zająć nawet kilka lat, bo – znowu – nic nie musisz i robisz to z czystej zajawki. Możesz zbudować sobie warsztat i zająć się obróbką drewna. Możesz napisać aplikację na telefon. Przez te kilkanaście lat, w ciągu których pracowałeś na swoją umiejętność rozsądnego dysponowania wydatkami, wypracowałeś sobie władzę nad własnym losem. Właśnie o to mi chodzi. Nie sprzedawałbym Ci przecież stylu życia menela, ale wiesz… to w sumie też możesz zrobić, kto Ci zabroni?

Jeśli to takie proste, to czemu nikt tego nie robi?

Z wygody i lenistwa! That’s why! Z pomocą przychodzą też wymówki. Nie mówię, że to jest proste. Praca nad sobą nigdy nie jest, ale jeśli jesteś skłonny poświęcić energię na zmianę swojego nastawienia z bycia zaciemnionym konsumentem na osobę aspirującego milionera, to masz całkiem niezłą szansę tego dokonać. W najgorszym wypadku zaliczysz spektakularny fail, który zostawi Cię z setkami tysięcy na koncie – bu-hu! Coś strasznego!

Na emeryturze możesz na przykład zobaczyć Lizbonę. Nie musisz siedzieć na tyłku i oglądać TV.

Jest wiele osób, które już tego dokonały – skorzystaj z mocy internetu i zobacz na własne oczy. W Polsce temat niezależności finansowej się dopiero rozwija, ale za granicą jest już wielu ekspertów, którzy przeszli cała drogę i cieszą się owocami swojej pracy. Gwarantuję Ci, że większość z nich wcale nie leży na kanapie wcinając czipsy całymi dniami. Mają o wiele więcej zajęć, ale z tą różnicą, że podchodzą do nich z radością i uśmiechem. Wiesz co jest najciekawsze? Że większość z nich powtarza, że właśnie na emeryturze zaczęli zarabiać naprawdę poważne pieniądze i ich poducha emerytalna rośnie zamiast się kurczyć! I jak? Zasiałem pomysł? Mam nadzieję, że już kiełkuje. Do roboty, bierz kalkulator, pokombinuj i zobacz czy gadam kocopoły, czy ma to ręce i nogi!

11 Replies to “Wczesna emerytura, czyli po co mi ten milion?”

  1. Myślę, że trzeba podkreślić, że rozwój w sferze finansów (czy w każdej innej dziedzinie) to przede wszystkim praca nad sobą. Bo nie każdy to rozumie. Matuszu, jako drogę do tej niezależności polecasz.. oszczędzanie. Wiadomo, grosz do grosze i się zbiera. Masz pełną rację.

    Ja jednak uważam, że w pierwszej kolejności trzeba zadać sobie pytanie. „Czy ja pracuje mądrze czy ciężko?”. Cały myk polega na tym, żeby pracować w pierwszej kolejności mądrze, a nie ciężko. Lepszym rozwiązaniem jest praca lżejsza, a mądra niż jeszcze cięższa, ale niemądra. Co to jest w ogóle znaczy „mądre pracowanie”. Dla mnie oznacza to pracę taką, że skutki jej nie będą tylko widoczne w teraźniejszości, ale również i w przyszłości.

    Nawet praca dobrze opłacana może być taką, bo jak mamy nieco więcej kasy to możemy zrobić, aby to ona na nas pracowała. Bo w pracowaniu warto wykorzystywać tzw. dźwignie. Czyli dzięki stosunkowo małej włożonej pracy osiągamy dużo większy skutek. Może niech coś na nas pracuje.. pieniądze, inne osoby (tylko nie polecam wyzysku, tylko wspólne działanie, on pracuje i ma z tego korzyść, a ja korzystam tylko przy okazji – obaj jesteśmy zadowoleni!), technologia – dziś nie zauważamy tego, że np. internet może nam pomóc w zarabianiu, bo ma wiele wartości dodanych, których nie spotkamy w realnym życiu np. bariera odległości znika, możemy dotrzeć do większej ilości osób (tak jak ja dotarłem na ten blog i wymieniam sie poglądami i czytam poglądy autora – weź to zrób w realnym świecie :)), zrobimy coś raz i może to tutaj być na lata.. jeszcze aspekty techniczne dochodzą do tych wartości dodanych tego całego internetu.

    No dobrze kończę. Chciałem przekazać tylko od siebie – Przestańmy pracować na kogoś, zacznijmy pracować dla siebie czyli przede wszystkim mądrze, a potem dopiero ciężko. Bo to najlepsza metoda na oszczędzanie. Wyzyskiwacze są dla tego, bo zgadzamy się na wyzysk – to należy pamiętać! Tak, trzeba pracować nad sobą, by nie być jakimś „chłopaczkiem” do bicia!

  2. Wcześniejszą emeryturę przyznaje nasz umysł. Dopóki o emeryturze myślimy w kontekście wieku emerytalnego nic nie zmienimy. Ja przyjąłem własną zasadę pośrednią: na emeryturze będę wówczas gdy będę mógł pracować dla przyjemności, a nie dla pieniędzy. Jakby nie patrzeć pieniądze determinują nasze życie i taki milion z pewnością ułatwiłby mi „przebranżowienie” na zawód: emeryt.

  3. Podoba mi się takie podejście do finansów, sama również „nie liczę” na emeryturę od państwa.

    Tak tylko chciałabym doprecyzować… 2000 zł na jedną osobę czy dwie osoby? 😉

    1. Hej Ania! Tak, 2000 zł na dwie osoby. Jeśli mieszkanie jest spłacone, to spokojnie wystarczy. Dodatkowo spodziewam się, że ogrom wolnego czasu i brak przymusu pracy spowoduje, że bęzie nam o wiele łatwiej zyskiwać źródła pasywnego dochodu (a pewnie po drodze do tej emerytury już jakieś uzyskamy).

  4. Zgadzam się z Twoimi słowami. Nie liczę na to, ze ZUS za 45 lat będzie stać na wypłacanie mi emerytury. Liczę na siebie, swoje możliwości i oszczędności.

  5. a ja nie licze na emeryture w katolandzie. Wole popracowac za granica i miec emeryture w funtach i miec spokoj. Co i wam polecam

  6. Odłożenie miliona nie wydaje się takie trudne. Dla mnie najgorsze jest zwiększanie zarobków. W oszczędzaniu jestem poziom ekspert:) Cały czas pracuję nad sobą, rozwijam się, ale nie wychodzi mi spieniężenie tego. Być może jestem na dobrej drodze, tylko potrzeba mi jeszcze trochę cierpliwości i czasu. Niewątpliwie, gdybym miała większe zarobki, to starałabym się osiągnąć niezależność finansową. Może nie tyle poprzez odłożenie dużej kwoty, co poprzez zbudowanie źródeł dochodów pasywnych. Póki co, skupiam się na oszczędzaniu, tego, co mogę 🙂

  7. A ja widzę jedną nieścisłość 🙂 2 tyś na 2 osoby – ok. Ale skoro jesteś Ty i żona- to czy sa dzieci? Teraz lub w przyszłości zamierzacie mieć? Bo jeśli tak – to tu pojawi się spore utrudnienie w drodze do miliona 🙂 Po pierwsze – co widzę po sobie – nie mam problemu odmawiać sobie – ale z dzieciakami czasami po prostu przesadzam. I pieniądze płyną. Po drugie przy większej liczbie osób – koszty życia w wysokości 2 tyś to niestety mrzonka – jeśli na utrzymaniu będą jeszcze dzieci. No może tysiąc na osobę da radę zrealizować 🙂
    Chyba że nie masz dzieci i nie zamierzasz mieć 🙂 Wczytuję się dopiero w bloga i nie wiem jak u Ciebie wygląda skład rodziny. Nas jest 4 osoby żyjące i mieszkające na wsi. I z reguły tysiąc jednak przekraczamy na osobę. Nie twierdzę że jestem super oszczędna – bo nie jestem. Potrafię jednak ustalić sobie listę priorytetów i według niej wydawać pieniądze. Na to na czym faktycznie mi zależy – a nie na to co uważa za słuszne i stosowne otoczenie. I mimo to wydatki są większe 🙂

    1. Hej Ula!

      Dobrze, że piszesz. Mam powód aby skończyć marnować czas na oglądanie meczu Wisły Płock z Legią 🙂

      Pisałem o tym, że przewiduję koszty życia na poziomie około dwóch tysięcy złotych miesięcznie, ale zauważ, że nawet przy bezpiecznym założeniu, że odlożony milion zarobi 40 tysięcy rocznie jesteśmy do przodu już o 16 tysięcy w ciągu roku. To jest 16 tysięcy złotych marginesu błędu 🙂

      W praktyce spodziewam się, że ten kapitał zarobi więcej niż 4%. Nie wykluczam też podejmowania żadnej pracy zarobkowej, ale nie musi to być praca na etacie. Może gdzieś sobie popracuję rekreacyjnie na pół etatu, albo zajmę się rozwijaniem talentów i pozwoli mi to zarobić dodatkowy grosz. Na tym etapie zarabianie pieniędzy będzie przyjemnością, a nie koniecznością i myślę, że w takiej sytuacji człowiek jest najbardziej zdolny do osiągania sukcesów. W całym projekcie wczesnej emerytury chodzi mi głównie o brak przymusu pracy.

      Dzieci będą. Jedno jest w drodze i to w drodze tak bardzo, że już nie może się doczekać aż wyjdzie 🙂 Jeszcze jakieś 2-3 tygodnie. Na dzieci jest spora ulga podatkowa. Nie na pierwsze, ale wbrew trendom myślimy o większej rodzince. Sporą częśc kosztów wychowania dziecka będziemy mogli odliczyć od podatku. Nie liczę programu 500+, to nie wiadomo ile on potrwa i na jakich warunkach będzie oferowany, więc nie warto podejmować takich decyzji w oparciu o obietnice jakiegokolwiek rządu. O wydatkach na dzieci z pewnością jeszcze napiszę, ale nasze podejście do wychowywania dzieci opiera się na ograniczaniu wydatków. Jeśli sami odchodzimy od konsumpcjonizmu, to tego samego chcemy uczyć dzieciaki.

      Wiesz – to, że piszę bloga nie znaczy, że jestem nieomylny. Taką obraliśmy drogę i idziemy nią. Póki co się sprawdza, ale jak napotkam sytuację w której muszę odszczekać coś o czym pisałem, to z pewnością o tym przeczytasz.

      Dzięki, że czytasz 🙂

  8. Czytam i czytać będę 😀 Fajnie piszesz – i mamy w wielu kwestiach podobne zdanie 😀 A dzieciaki i wydatki na nie to temat rzeka 🙂
    Ja na przykład swego czasu odkryłam że kieszonkowe – to oszczędność w moim budżecie na zabawki i gadżety dla dzieci 😀 A dodatkowo – cenna lekcja na temat pieniędzy dla nich 🙂
    Ja też nie twierdzę że jestem nieomylna 🙂 A może faktycznie dokonasz tego i będziesz regularnie spinał budżet w 2 tysiącach 😀 Patrze na to pod swoim kątem – i widze że cięzko. Albo po prostu czasami nie mam ochoty z czegoś rezygnować 🙂 Chyba wolę zarobić więcej – i wyjść na swoje niż ciąć wszystko 😀

  9. Juz myslalam ze taki normalny czlowiek milion moze ewentualnie wygrac. Trzeba przemyslec sprawe.

    http://milenakrecisz.com

Dodaj komentarz