Jak znaleźć lepszą pracę?

Jak znaleźć lepszą pracę?

Chcesz osiągnąć niezależnośc finansową i przejść na emeryturę jak najwcześniej, tak? To musisz mieć możliwość oszczędzania tak dużych kwot jak to tylko możliwe! Oszczędzanie stówki miesięcznie, czy nawet pięciu stówek miesięcznie to fajna sprawa i zachęcam chociażby do takiego wysiłku. Regularne odkładanie takich kwot pozwoli Ci na zbudowanie fajnej sumki, która pewnie uratuje Ci tyłek w awaryjnych sytuacjach.

Ciężko jednak mówić o wolności finansowej. Do tego celu raczej musisz zacisnąć pasa nieco mocniej i wygospodarować chociaż tysiąc miesięcznie. Przy dobrych zwrotach z inwestycji będziesz mógł leżeć na leżaczku i odpocząć po… 30 latach oszczędzania. Jak dla mnie to trochę za długo, a dla Ciebie? Proponuję odkładać o wiele więcej. Pytasz: „Niby jak mam odkładać kilka tysięcy, jeśli zarabiam 1500 złotych? Oszalałeś!”. Jeśli faktycznie chcesz osiągnąć niezależność finansową, to skończ grymasić jak śpiący dwulatek, usiądź i na spokojnie zastanów się co możesz zrobić, aby mieć z czego oszczędzać. (czytaj dalej…)

(więcej…)

Jak pogodzić oszczędzanie z dobroczynnością?

Rybak lina

Czy wydawanie pieniędzy na pomoc innym jest sprzeczne z ideą oszczędnego życia? Czy da się te dwie rzeczy pogodzić? Skoro czytasz blog o osiąganiu niezależności finansowej to pewnie skupiasz się na tym, aby zarobić jak najwięcej i jak najszybciej, prawda? Ja też. Milion przed czterdziestką, a najlepiej wcześniej to priorytetowy projekt i wszelkie przejawy nieefektywności staram się zwalczać tak szybko, jak tylko je zauważę. Czy dobroczynność to przeszkoda w oszczędzeniu miliona? (czytaj dalej…)

(więcej…)

Zakupy spożywcze – w sklepie czy w sieci?

„Dobra, to idę do sklepu, pa!”. Zamykam drzwi do mieszkania i szybko zbiegam po schod… Szlag! Ok. Powoli, z pomocą poręczy schodzę po schodach. Mijam panią zmywającą schody i zastanawiam się ile osób musi sobie obić pośladki, aby w końcu zaczęła używać żółtego znaku „Uwaga, mokra podłoga!”. Pewnie nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Może jej powiem? Nie, dobra – innym razem. Po coś do chleba miałem iść.

Wychodzę z klatki na ten kocioł. Nie wiem – chyba z 34 stopnie. Pod klatką przeciskam się między autami sąsiadów z bloku naprzeciwko  zaparkowanymi pod znakiem „Parking tylko dla mieszkańców” i śmigam do osiedlowego spożywczaka, który designem utknął w 1985 – przy dobrych wiatrach. Kieruję się na wędliny, ale hola, hola! Oko me zwabia jakiś wymyślny Cornelius na przecenie z ósemki na 2,05 zł. Krótki termin ma, ale kto mu każe czekać? Będzie w sam raz na dzisiaj! Biorę. (czytaj dalej…)

(więcej…)

Transportowy challenge: Podsumowanie

Lipiec dobiegł końca i wraz z końcem miesiąca jestem Ci winien rozliczenie transportowego challenge’u. Czy było łatwo, czy trudno? Czy udało mi się spełnić założenie i korzystałem z samochodu w minimalnym wymiarze, czy wymiękłem i mimo deklaracji woziłem się wszędzie? Dla przypomnienia: cała sprawa polegała na tym, żeby oszczędzić te niecałe 200 złotych, które zazwyczaj wypalam jeżdżąc autem do pracy i spowrotem. W zamian za to, kupiłem kartę miejską na dwie linie, a samochodu zobowiązałem się użyć nie więcej niż 5 razy. Jak poszło? (czytaj dalej…)

(więcej…)

Jak trenować za darmo?

Który z Was nie chciałby wyglądać jak Jason Statham, tylko z włosami? A która z Was chętnie zamieniła się ciałami z Emily Sears? Nikt? I dobrze, każdy niech będzie tym kim jest, bo w tym jest przecież najlepszy, ale o formę jakoś trzeba dbać, czyż nie? Siłowni, boxów, zajęć fitness nie brakuje. Biegać i pływać też mamy gdzie, tylko ile to wszystko kosztuje? Czy warto kupować karnety? Czy da się trenować bezkosztowo? (czytaj dalej…)

(więcej…)

Rodzic to nie bankomat

Rodzic to nie bankomat

„Mamo, kup batona!”. Mama kupiła batonika, nawet dwa batoniki i  na dopych loda na patyku. „Tato, kup fidget spinnera!”. Pewnie, że tata kupi, przecież kocha dziecko. Trzysta na najki, dwa koła na smartfona. I tak leci. Ostatnio widziałem w wielu miejscach w sieci wypisane żale na temat tego ile kosztuje odchowanie dziecka. Milion, siedemset tysięcy, pięćset tysięcy. Najniższa kwota jaką widziałem to chyba 200 tysięcy. I teraz uwaga: ktoś, kto mówi, że na wychowanie jednego dziecka potrzebuje 1000000 złotych chce mi powiedzieć, że przez 21 lat – bo zakładam, że to maksymalna granica utrzymywania dziecka – ma zamiar przeznaczyć na nie 3968,25 zł miesięcznie. Cztery tysiące miesięcznie! A jak mówię o oszczędzaniu pięciu na miesiąc to patrzą na mnie jak na kosmitę. Jeśli przyjmę ten najniższy wymieniony wymiar kary, czyli 200 tysięcy, to wyjdzie 793,65 złotych na miesiąc. Bardziej wiarygodnie, ale dla mnie to i tak mocno naciągana kwota. Nie wydaję tyle na siebie (nie wliczając jedzenia). Czy te dzieci jedzą tą kasę, czy co? (czytaj dalej…)

(więcej…)

Moja kredytowa hipokryzja

Paymaster

Dobrze wiesz, że z zasady krytykuję branie kredytów. Niezależnie jak bardzo potrzebujesz gotówki, nowego TV, czy samochodu. Może nawet masz pomysł, aby kredytować wakacje? Wygląda na to, że chcesz się ustawić w kolejce do otrzymania solidnej, otrzeźwiającej blachy w potylicę. I to tak wiesz – Ferdek Kiepski stajl. Jako taki zagorzały krytyk kredytów powinienem być bez skazy, czyż nie? Widzisz… Jakby to… (czytaj dalej…)

(więcej…)

Rzeczy, które rujnują Ci życie: Jedzenie w pracy

Jedzenie w pracy

Uwielbiam ten moment, kiedy przychodzi pora obiadowa, robię przerwę od pracy i udaję się do kuchni w celu spożycia wspaniałego, domowego obiadu. Tak, lubię jeść. Jeszcze tego po mnie nie widać i staram się, aby nigdy tak nie było, ale jeśli małżonka dalej będzie rozwijać swoje kulinarne zdolności w ten sposób, to może być ciężko utrzymać wagę na relatywnie niskim poziomie. Wyciągam swój pojemnik z jedzeniem z lodówki, otwieram wieczko, żeby sprawdzić co dziś ciekawego do wchłonięcia, po czym wyrzucam zawartość na talerz i pakuję do mikrofalówki. Niestety w biurach to jedyny sposób na podgrzanie przyniesionego z domu obiadu. Po paru minutach mogę zacząć jeść swój ciepły na obrzeżach i chłodny w środku obiad. Uroki mikrofalówek. (czytaj dalej…)

(więcej…)

Wczesna emerytura, czyli po co mi ten milion?

Lizbona

Wyobraź sobie, że możesz jutro pójść do swojego przełożonego, wręczyć wypowiedzenie, podziękować za lata wspólnej pracy i udać się do domu z myślą, że kolejnego dnia nie musisz już się pojawić w tym miejscu. Hej! Mówiłem o podziękowaniu za współpracę, nie o „podziękowaniu” – spokojnie tam! Ok, o czym to ja… A, tak. Zrezygnowałeś z etatu. Możesz zaspać, rano spokojnie zjeść śniadanie ze swoją rodziną, wypić kawę na balkonie i pójść się przespacerować z psem. Jak w weekend, tylko lepiej, bo siedem dni w tygodniu, a nie dwa, jak dobrze pójdzie. Wczesna emerytura, bo tak nazywa się mój cel to nie mrzonka, tylko coś, co możesz osiągnąć o ile wystarczająco mocno tego chcesz. Niektórym zajmie to 7 lat, innym 15 a jeszcze inni będą musieli na to pracować 20 i więcej lat. Wszystko zależy od poziomu Twojej stopy życiowej i zdolności odkładania pieniędzy. (czytaj dalej…)

(więcej…)