Transportowy challenge: Podsumowanie

Lipiec dobiegł końca i wraz z końcem miesiąca jestem Ci winien rozliczenie transportowego challenge’u. Czy było łatwo, czy trudno? Czy udało mi się spełnić założenie i korzystałem z samochodu w minimalnym wymiarze, czy wymiękłem i mimo deklaracji woziłem się wszędzie? Dla przypomnienia: cała sprawa polegała na tym, żeby oszczędzić te niecałe 200 złotych, które zazwyczaj wypalam jeżdżąc autem do pracy i spowrotem. W zamian za to, kupiłem kartę miejską na dwie linie, a samochodu zobowiązałem się użyć nie więcej niż 5 razy. Jak poszło? (czytaj dalej…)

(więcej…)

Co, nie stać Cię? Jesteś biedny?

Co, nie stać Cię? Jesteś biedny?

Parę dni temu, gdy traciłem czas przeglądając Facebooka natrafiłem na osobliwy mem, który pokazywał zawór do tankowania LPG z podpisem „zawór biedy”. Licznik lajków i komentarzy szedł już w tysiące, więc naturalnie zaciekawiony postanowiłem przyjrzeć się dyskusji – co ludzie gadają?

Po kliknięciu w link zobaczyłem całą masę komentarzy sympatyzujących z tym memem, demotywatorem, jak zwał, tak zwał. Ludzie opowiadali o sytuacjach których byli świadkami. Jedni naśmiewali się z kogoś, kto przyjechał sportowym samochodem na stację paliw, aby zatankować gaz: „Co za wieśniak zagazował ten biedny silnik!”. Inni znów natrząsali się z posiadaczy SUVów z silnikami o dużych pojemnościach, którzy tankowali podtlenek LPG: „Stać go na Grand Cherokee to powinno go być stać na wachę!”. Pojawiły się też śmiechy z właścicieli skromnych samochodów zasilanych gazem: „Haha, Seicento z gazem, ale cebulak!”. (czytaj dalej…)

(więcej…)

Jak oszczędzić 1600 zł w 12 miesięcy, czyli transportowy challenge.

Transportowy challenge

Jak widziałeś w poprzednich notkach, jeszcze nie tak dawno dojeżdżałem do pracy tramwajem. Nie musiałem kręcić się wokół biura szukając miejsca parkingowego, najlepiej w cieniu i nie przy tej drodze którą jeżdżą ciężarówki z budowy, bo później całe auto zasypane piachem!

Nie musiałem nudzić się stojąc w korku podczas powrotu tylko po to, żeby zaraz kląc pod nosem szukać skrawka wolnej przestrzeni jak najbliżej swojej klatki bo sąsiad znowu zaparkował swoje Seicento na dwóch miejscach parkingowych jednocześnie.

Teraz sprawa ma się inaczej. Przeprowadziłem się i mieszkam nieco dalej od pracy, ale za to mam zamknięty parking, więc parkingowe ju-jitsu uprawiam tylko pod biurem. Wracając nadrabiam kilka kilometrów jadąc dłuższą, ale szybszą trasą. Stoję tylko 5 minut w kolejce włączających się do ruchu, 10 minut na jednych światłach i jakies 7-8 przy ostatnim skrzyżowaniu. Popatrz, jaka optymalizacja. Ledwie 24 minuty stania! Mistrz! (czytaj dalej…)

(więcej…)